MEZO MEZO – czas rozpocząć nowy sezon!

IMG_0693

 

No to mamy jesień! Nie wiem jak Wy, ale u mnie z tego powodu żadnych oznak depresji. Zaczynam po prostu okres bardziej introwertyczny, studyjny. Będę tęsknił za latem, ciepłem, plenerowymi koncertami, ale teraz będę miał za to więcej czasu popracować na formą muzyczną i sportową. Mimo, że płytę wydałem całkiem niedawno i mamy zamiar jeszcze ją promować co najmniej dwoma teledyskami (ŚWIĘTY SPOKÓJ już w październiku) to biorę się już do pracy nad nowymi piosenkami. Przesłuchuję wiele bitów, wybieram i piszę. Kto ze zdolnych producentów ma mi coś do zaoferowania śmiało ślijcie materiał na jacek.mejer@gmail.com. Za nami udany letni sezon koncertowy i już dziś mocno pracujemy, żeby następny był co najmniej równie dobry.

W sporcie też nowe rozdanie. Zawieszam treningi tenisowe i zabieram się mocno za bieganie i siłownię. Marzy mi się bardzo szybki maraton wiosną w Warszawie. Nie chcę składać pochopnych deklaracji, bo w tej chwili jestem w słabej formie, ale jeśli przepracuje jesień i zimę chciałbym powalczyć z barierą 3h. Póki co robiąc pierwsze długie wybieganie po pół roku przerwy  ćwiczyłem niemal 3h, a pokonałem dystans 25km. Po 20km skończył mi się prąd i 5km przeszedłem pieszo. Brakuje mi więc ponad 17km do szczęścia. Ten trening sprawił, że mam w sobie dużo pokory, ale jak wiecie lubię wyzwania i będę się rozkręcał z tygodnia na tydzień. Czego Wam również życzę!

 

TENISOWE SACRUM

Wow! To był naprawdę weekend pełen sportu, muzyki i motywacji! Sportowy, bo udało mi się wygrać trzeci najważniejszy turniej tenisowy artystów w Szczecinie. Muzyczny bo zagrałem dwa udane koncerty w Szczecinie i w… Kromerowie k. Olsztyna. Motywacyjny bo, żeby tego dokonać musiałem po meczach grupowych przemieścić się ponad 500km na Mazury, aby zaraz po koncercie w nocy wracać ma mecze dnia następnego! Hardkor, ale było warto!

Sezon tenisowy zakończyłem mistycznym przeżyciem, jakim była możliwość zagrania na korcie centralnym, tuż przed meczem finałowym turnieju głównego ATP. Astystowali nam sędzia, sędziowie liniowi,chłopcy i dziewczynki bo podawania piłek – czułem się co najmniej jak Rafa Nadal!

Na turniej nie dojechał mój główny rywal – Marcin Daniec, ale godnie zastąpili go inni satyrycy i amatorzy tenisa – Tomek Jachimek i Łukasz Pietsch.  Pierwszego udało mi się pokonać w grupie, z drugim grałem w finale. Wynik 6/0, 6/3 nie oddaje do końca zaciętości tego pojedynku. Dużo długich wymian i grania na przewagi. Na szczęście, grałem pewniej przy decydujących piłkach.

Uwielbiam tenisa i będę w niego grał do końca życia, ale teraz czas odłożyć rakietę na czas jakiś i porządnie zająć się bieganiem! Przede mną maraton poznański, który traktuję ulgowo, ale potem ostry trening jesienno-zimowy i na wiosnę powalczymy o życiówki! Sport okrutnie napędza mnie do działania! Już niebawem kręcimy kolejny klip do numeru ŚWIĘTY SPOKÓJ z płyty Krajobraz po bitwie.

Chwila oddechu i z wielką przyjemnością biorę się do sportowo-muzycznej pracy. Wam również życzę dobrego planu i dużej determinacji w dążeniu do celu!

MOJE DWA SZLEMY czyli BALTIC CUP i BESKID CUP 2014

Choć to tylko amatorskie przebijanie piłeczki tenisowej nie zdajecie sobie sprawy ile satysfakcji dały mi ostatnie sukcesy na korcie czyli zwycięstwa w dwóch turniejach artystów w Pogorzelicy (BALTIC CUP) i w Jaworzu (BESKID CUP) Po pierwsze zrealizowałem swój plan sprzed roku, kiedy zatrzymywałem się na półfinałach i postanowiłem zrobić krok do przodu. Po drugie spełniłem swoje sportowe marzenia z dzieciństwa bo cała oprawa, dekoracja, mnóstwo kibiców sprawiło, że czułem się jak zawodowiec walczący na korcie. Po trzecie dwukrotnie w finale pokonałem odwiecznego rywala z którym dotychczas przegrywałem czyli „kortowego lisa” Marcina Dańca. Przy tym świetnie bawiłem się w towarzystwie innych artystów-tenisistów m.in. Krzysztofa Respondka, Tomka Stockingera, Pawła Orleańskiego, Wojtka Dąbrowskiego, Roberta Janowskiego czy dostojnego Jana Englerta.

Wielką kulminacją i finałem tenisowego sezonu będzie Trzeci Wielki Szlem Artystów czyli turniej przy okazji zawodowego challengera PEKAO OPEN w Szczecinie (8-14.09) Tam zjawię się 13 września z całym MEZOBANDEM i zagramy koncert w przeddzień wielkiego finału, w którym oczywiście zamierzam się znaleźć J Przesłanie jest proste. Trening naprawdę działa, forma jest i obawiam się czy w przyszłym roku zostanę zaproszony, bo wśród uczestników wiekowo jestem raczej juniorem 😉 Chyba, że uda mi się w końcu namówić choćby Libera i Sylwię Grzeszczak, żeby dołączyli do grona uczestników, bo wiem, że przebijają sobie dla przyjemności. Skład byłby nieco odmłodzony.Tak czy owak, mam nadzieję, że coraz więcej młodych ludzi będzie chwytać za rakiety!

POZNAŃ i WARSZAWA – DWIE ŻYCIÓWKI W TYDZIEŃ!

Co tu dużo mówić? Jestem zadowolony z tego ciężkiego biegowego tygodnia! Najpierw udało mi się poprawić życiówkę w poznańskim półmaratonie do 1h 29min. z zeszłorocznej 1h 36min., a tydzień później w Warszawie na 42,195 km wykręciłem 3h 23min. wobec 3h 36 w zeszłorocznym biegu.

Co paradoksalne, były to dwa najprzyjemniejsze biegi w moim życiu. Nie powiem, że przyszło mi to lekko, nie powiem, że poniosła mnie stworzona przeze mnie piosenka biegowa (przy okazji polecam! ;)) – po prostu czułem formę, czułem że nogi mnie niosą, a wyznaczone cele są osiągalne! To potwierdza tezę, że im więcej potu na treningach tym większy „fun” na zawodach.

Na ten rok chyba mi już wystarczy poprawiania wyników. Zamierzam nieco ograniczyć biegi (do 2 treningów tygodniowo) a mocniej skupić się na tenisie. Poza tym zwalniając tempo będę mógł czerpać więcej przyjemności z samego biegania, a Kenijczyków i tak nigdy nie dogonimy! Oczywiście nie wykluczam scenariusza, że jesienią postawie sobie za cel zejście poniżej 3h w maratonie, ale na dziś wrzucam… LUZ! Biegam z żoną, biegam z pieskiem i cieszę się młodą wiosną i nadchodzącym latem! Udanego sportowego sezonu życzę również Wam!

MARATON Z WIDOKIEM NA CAMP NOU

Rok temu moja żona nie lubiła biegać. Nigdy nie była typem sportowca. Narzekała na kolana, mamusia pisała jej zwolnienia z wf`u. Taki typ. Jak przekonać taką osobę aby spróbowała? Zastosowałem metodę przekupstwa i sprawiłem jej buty i strój sportowy. Metoda zadziałała…

Nasza pierwsza wspólna przebieżka, a w zasadzie marszobieg to ok 3-4km i musiałem wykazać się olbrzymią cierpliwością, żeby znieść narzekania na temat bezsensu tego co robimy i inwektywy pod moim adresem, że zmuszam ją do czegoś czego nie lubi.

Minął niespełna rok i Weronika właśnie zaliczyła swój debiut w maratonie! W naszym ulubionym mieście – Barcelonie, mijając po drodze choćby stadion Camp Nou czy kościół Sagrada Familia. W pięknej wiosennej pogodzie, w towarzystwie 20 tyś biegaczy na trasie i setkami tysięcy kibiców. Jak to w maratonie nie było łatwo. Trasa pagórkowata i długa. Słońce męczy i każdy kilometr odbiera moc. Pomocny mąż dyktował tempo, podawał wodę i udało się! J Meta i całkiem przyzwoity czas 4h 17min!

Uważam, że przykład Weroniki  może być doskonałą motywacją dla tych, którzy być może chcą spróbować biegania, ale coś ich powstrzymuje. ZACZNIJCIE – później pójdzie samo! Bieganie zdrowo uzależnia! Organizm się hartuje i przyzwyczaja do wysiłku! Po kilku treningach zaczynasz odczuwać realną przyjemność, a często po treningu paradoksalnie czujesz się znacznie lepiej niż przed!

PS.Dla mnie Barcelona była przyjemną rozgrzewką przed walką o życiówki w półmaratonie  w Poznaniu 6 kwietnia (1h36m przed rokiem) i maratonie w Warszawie 13 kwietnia (3h36min przed rokiem).

 

Mam nadzieję, że aby Was zmotywować przyda się moja nowa piosenka MUZYKA, SPORT, MOTYWACJA. W całości o bieganiu! Premiera na fanpagu  już w środę (26.03) wieczorem!

 

PLANY SPORTOWE 2014

Zgadzacie się z tym, że większe szanse spełnienia swoich postanowień macie wtedy kiedy przyznacie się do nich publicznie? Niewątpliwie jest to prawdą. Dlatego dzielę się z Wami swoimi planami sportowymi na rok 2014 w nadziei, że presja otoczenia skłoni mnie to wypełnienia postanowień w 100%. Mam nadzieję, że Wasze plany też już zapisane w głowach,  na kartkach czy facebooku!

W tym roku mam zamiar przebiec 3 maratony. 16 marca rozgrzewkowy w Barcelonie, 13 kwietnia w Warszawie i 12 października w Poznaniu. W pierwszym z nich pobiegnie ze mną moja żona w swoim maratońskim debiucie. Będę jej pacemakerem i nie stawiam sobie żadnych celów czasowych. W Warszawie chciałbym poprawić życiówkę i zameldować się na mecie poniżej 3h30m. Jesienią w Poznaniu chciałbym urwać jeszcze 5min. Plany wydają mi się realne. Staram się biegać 3 razy w tygodniu. Niezbyt ciężki reżim treningowy toteż plany dostosowałem do niego.

W tym roku stawiam na tenis. Jak dotąd to moja pierwsza w życiu przepracowana zima. Gram 3 razy w tygodniu i sprawia mi to coraz większą przyjemność. Rozgrywam mecze w amatorskiej lidze tenisowej, a latem zagram prawdopodobnie w 3 turniejach tenisa dla artystów – w Pogorzelicy, Jaworzu i Szczecinie. Dotychczas zawsze dochodziłem w nich do półfinału. Czas coś wygrać!

 

Poza tym wypadałoby od czasu do czasu zameldować się na siłowni. Siła musi być! No i 2 triatlony: w czerwcu w Sierakowie i w lipcu w Poznaniu. Ale to na partyzanta – bez przygotowania – na dystansie krótkim. No to zapowiada się sportowy rok. MUZYKA-SPORT-MOTYWACJA! Do przodu!

 Page 1 of 3  1  2  3 »