LUTY 2017 – ODLICZANIE DO POZNAŃ PÓŁMARATON I PREMIERY „ŻYCIÓWKI”

Gotowi do wiosennych startów? Ja jeszcze nie bardzo… W lutym zrobiłem wszystko co planowałem, ale z formą póki co nie wystrzeliłem. Dwa tygodnie byłem przeziębiony. Skupiałem się głównie na pracy nad płytą, a treningi po prostu zaliczałem bez większego zaangażowania. Alkoholu też nie zredukowałem tak jak planowałem, stąd kilka kacowych jednostek treningowych.

Ilościwo oscylowałem wokół 90km tygodniowo (w sumie 350) jakościowo niestety na niektórych treningach nie domagałem. Jedynym sprawdzianem były zawody Indoor Track Run w Łodzi na dystansie 1km. Pierwszy raz w życiu biegałem coś takiego na zawodach i jestem zadowolony z wyniku 2min 49sek. w samotnym biegu z dublowaniem przeciwników po zewnętrznej i wielu ciasnych łukach na 200 metrowej bieżni. Wydawałoby się zatem że szybkość jest, ale co innego szybkość na długości 1km, co innego na 5, 10 czy półmaratonie. Te prędkości są dla mnie dziś jeszcze trudne do utrzymania i wydaje się, że po zimie mam niezła bazę wytrzymałościową, ale nie zdążyłem jeszcze rozkręcić nóg.

Marzec będzie do tego okazją. Wystartuję najpierw w Wiązownej na 5km (05.03) a tydzień później Maniacka Dycha w Poznaniu (12.03) Te starty traktuję jako możliwość rozpędzenia się, ale wiem, że będzie ciężko uzyskać życiówki, szczególnie na 10km (35:29) Na pewno powalczę, co będzie czas pokaże. 26 marca pierwsza z imprez docelowych – Poznań Półmaraton. Wyzwanie o tyle trudne, że tego dnia zaplanowałem też premierę płyty pt. „Życiówka” i kwadrans po skończonym biegu wskakuję na scenę zagrać koncert. Obawiam się, że podświadomie będę się oszczędzał podczas biegu. Chcę jednak polecieć na maksa i jeśli forma pozwoli cieszyć się z dwóch „życiówek” jednego dnia!

Płyta jest właściwie z mojej strony gotowa. Czekam jeszcze na ostatnie miksy i mastery, ostatni szlif okładki i zabieramy się do pracy nad teledyskiem. Tracklista to finalnie 16 numerów, z czego połowa biegowa, połowa życiowa – tak jak zakładałem, a ilościowo nawet lepiej. Czekam na 26 marca z wypiekami na twarzy! Premiera płyty, bieg i koncert jednego dnia to dla mnie coś absolutnie fenomenalnego! Mam nadzieję, że wieczorem tego dnia zasiądę przed telewizorem, ekstremalnie zmęczony, ale zadowolony i przy zasłużonym browarze odpalę mecz piłkarskich eliminacji MŚ Czarnogóra – Polska, a Lewandowski i spółka wykonają dobrze swoją robotę! Na takie dni warto czekać. Wy również bądźcie gotowi!

mezo-zyciowka-fbFullSizeRender16708397_1264456366970846_2450901888454327072_n

STYCZEŃ 420

Trzeci miesiąc przygotowań do wiosennych startów za mną. Na liczniku przebiegnięte kolejne 420km. Więcej nabiegałem tylko w lutym 2016 (480) co zakończyło się ostrym przetrenowaniem, więc wzmagam czujność. Mam wrażenie, że jestem jednak w zupełnie innym miejscu niż roku temu. Po pierwsze zyskałem na pewno przez ten rok większą odporność na zwiększony kilometraż. Obecnie trenuje zazwyczaj 7 razy w tygodniu więc o jedną jednostkę więcej. Pozostawiam też sobie większą rezerwę w treningach, nie „cisnę” tak mocno jak przed rokiem, wiedząc, że najcięższa robota jeszcze przede mną. Dzięki temu nie czuję się przemęczony i mam spore możliwości podkręcenia śruby.

Ze względu na mocne mrozy w styczniu, dużo biegałem na bieżni mechanicznej. Niestety moja domowa jest nieco rozkalibrowana (zna ktoś specjalistę który naprawia takie rzeczy???) Obliczyłem, że o ok 6-7% zaniża prędkość więc odpowiednia ją podkręcam. Robiłem na niej niektóre spokojne wybiegania i niemal wszystkie ciągłe biegi po 12-15km w tempie ok 4:00/km. Poza tym moje główne akcenty to krótkie zabawy biegowe i 200, 300 metrowe podbiegi i tu już leciałem wszystko w plenerze nie zważając na warunki atmosferyczne. Kilka treningów niestety było mocno kacowych, bo były koncerty, imprezy i kilka męczących wyjazdów. Pod tym względem nie jestem dumny z tego miesiąca.

Mimo, że w styczniu zrobiłem co trzeba biegowo, zdecydowanie bardziej byłem skoncentrowany na nowej płycie. Zapowiadałem, że będzie pół na pół – biegowo-życiowa i o dziwo udaje mi się to realizować. Po pierwsze – ogłoszony pod koniec roku termin premiery – 26 marca (dzień poznańskiego półmaratonu) wydaje się niezagrożony. Po drugie już po roboczych wersjach piosenek wiem, że będzie ok 12-14 tracków z czego 6-7 o bieganiu. Jak można nagrać tyle numerów na taki temat zapyta ktoś? Ano można! Jeśli coś staje się taką pasją i ważną częścią życia to żaden problem. Będzie więc piosenka o pogoni za życiówkami, o samej przyjemności jaką daje trening, o biegowych marzeniach (Dwa30) o poświęceniu jakie trzeba włożyć w osiąganie mocnych wyników, a nawet o…maratońskiej ścianie (taka true story po zeszłorocznym maratonie w Gdańsku) No i jeszcze niemalże klubowy remix flagowego numeru Muzyka, Sport, Motywacja. Nagrania trwają! Do tytułowej Życiówki powstanie także teledysk o czym więcej informacji już niebawem!

IMG_4699

 

2016 – podsumowanie

Rok 2016 przechodzi do historii. Prywatnie oceniam go na celujący, biegowo na bardzo dobry, muzycznie na dobry. To wysokie oceny i nie obraziłbym się, gdyby 2017 był równie hojny choć…po cichu liczę na więcej.  A są ku temu powody. Biegowo – przeżyłem wiosną pierwszy solidny kryzys spowodowany przetrenowaniem, przemęczeniem, który spowolnił mój progres. Jeśli uniknę go w 2017 postęp może być większy. Muzycznie – w 2017 na 100% wydam nową płytę pt. ŻYCIÓWKA będzie więc szansa na więcej koncertów i więcej wrażeń. Prywatnie – to zostawię dla siebie, ale uwierzcie mi – jestem bardzo szczęśliwy 🙂

Biegowo poprawiłem się na wszystkich kluczowych dystansach. 10km zbiłem z 37:14 do 35:29, półmaraton z 1:23:23 na 1:19:09, królewski dystans maratoński pokonałem w 2:48:32 wobec 2:55:32 w 2015. Kilometraż w całym roku 2016 wyniesie (mam w planie jeszcze 3 treningi :)) ok 3730km wobec ok 2821 km w roku 2015. Najbardziej zadowolony jestem z dwóch biegów. Maniacka Dycha i 35:29 w dobrym stylu przyspieszając mocno w drugiej części (ustanawiając przy okazji życiówkę na 5km 17:23) No i oczywiście jesienny Poznań Maraton i mój nowy PB 2:48. Ten bieg był w ogóle niesamowity. Całość biegło mi się fantastycznie, nawet końcówka była względnie przyjemna. Rozczarowaniem był na pewno wiosenny maraton w Gdańsku 2:58 i brak postępu na 5km w przełaju podczas kolejnych biegów CityTrail. To do poprawki!

Muzycznie to był także rok pełen wrażeń, choć bez płyty. Wyszedł singiel NIEPODZIELNI z świetnym teledyskiem i duetem z Sarą Pach. Zagrałem ponad 40 koncertów w całej Polsce zarówno w małym składzie z DJ`em jak i w dużym składzie z zespołem. W różnych konfiguracjach wystąpili ze mną wokalistki: Ewa Jach, Sara Pach, Kasia Rościńska,Weronika Radzimowska-Mejer, Dj Skill, wokaliści i raperzy: John James, Vito WS, muzycy: Szopa, Pasażer, Artur, Rafi, akustyk – Antos – dziękuję Wam!

Przede mną w 2017 duże wyzwanie jakim jest nowa płyta. Pierwsze 3 miesiące roku priorytetem jest album, nawet jeśli ucierpi na tym trening. Krótko mówiąc: już czas – płyta musi wyjść, musi! Mam nadzieję, że uda się połączyć te wszystkie puzle w całość i Nowy Rok będzie łaskawy! Dziękuję wszystkim wspierającym moje zmagania, a w szczególności: My Music, Fit & More, Fabryka Formy, Fizjoterapia Biegacza, Asics. No i trenerowi  Marcinowi Nagórkowi! Wam życzę, żeby w 2017 omijały Was kontuzje a resztę sobie wywalczycie sami! Obiecuję także dobrą ŻYCIÓWKĘ na płycie i na trasie! C’mon!

imgl1835

DOBRY LISTOPAD

Pierwszy miesiąc przygotowań do wiosennych startów za mną. Było to stopniowe wprowadzenie w trening, choć zrobiłem naprawdę całkiem niezłą robotę. W sumie ponad 300km – kolejne tygodnie po 50, 60, 70 i ponad 90km. Do tego dużo siłowni – trening funkcjonalny, sporo domowej gimnastyki siłowej (drążek, planki itp.) stretching i nowość – pilates 🙂 Poszedłem póki co 2 razy na te zajęcia. Byłem jedynym facetem na sali, ale wrażenia naprawdę sympatyczne. Uważam, że pilnowanie, żeby ciało było elastyczne i odpowiednio zregenerowane to klucz do sukcesu przy intensywnym treningu.

Póki co robię głównie swobodne rozbiegania, przebieżki, krótkie interwały,  trochę biegów ciągłych na nieco wyższym tętnie i stopniowo wydłużane podbiegi jako niezbędny element siły biegowej. Szczerze, bardziej zmęczony czuję się mięśniowo siłownią niż samym bieganiem. Stąd nieco rozczarowujący wynik w jedynym sprawdzianie na zawodach w listopadzie. 5km w przełaju na CityTrail pokonałem w 18:03. Nadal celuję w 17:30 czyli średnio 3:30/km ale naprawdę trudno mi to wykręcić. Następna szansa już 10 grudnia podczas kolejnego biegu na tym dystansie. Zamierzam kilka dni przed startem odpuścić siłownię i zakupić kolce by się nie ślizgać na błocie. Powinno być lepiej!

Oprócz regularnego biegania zacząłem wreszcie naprawdę uczciwą pracę nad płytą. Będzie na pewno przesiąknięta duchem sportu i biegania. Nie ma wyjścia. Jakie życie taki rap. Płytę planuje na kwiecień/maj 2017. Najważniejsze jest dla mnie to, że coraz bardziej czuję przyjemność z tworzenia, zabawy słowem, a i bity które zebrałem już na album brzmią zacnie. Przede mną kluczowe 2-3 miesiące pracy. Mam nadzieję, że pogodzę muzykę ze sportem. Przyda się do tego 3 składnik mojej życiowej układanki czyli motywacja. Muzyki, sportu, motywacji… i zdrowia… życzę również Wam!

dsc_0002

dsc09700 krobia_1009_fot_maciej_majchrowicz

PAŹDZIERNIK – ROZTRENOWANIE

Po ukończeniu maratonu w Poznaniu zaplanowałem 3 tygodnie totalnego rozbratu z bieganiem. 100% laby. Był to mój najbardziej leniwy miesiąc od 2 lat. Sportowo próżnowałem, ale dużo podróżowałem. W pierwszym tygodniu odwiedziłem na kilka dni Maltę, w drugim wybrałem się z córką do podparyskiego Disneylandu, w trzecim wylegiwałem się na plaży w Kenii. W sumie same przeloty, a w zasadzie ich ilość były dosyć męczące, ale dzięki temu mogłem skutecznie zapomnieć o bieganiu. Dla ambitnego amatora to bardzo trudne. Jest podświadoma obawa, że forma uleci i już nigdy nie wróci, jest przywiązanie, niemalże uzależnienie od codziennej rutyny treningowej.

Mi udało się to bezboleśnie. Do Kenii wziąłem sprzęt do biegania z myślą o jakichś lekkich truchcikach na plaży, ale nie zrobiłem nawet tego. Wszystko to, żeby nie powtórzyć błędu z zeszłego roku. Wtedy „podkręcony” dobrym wynikiem w jesiennym maratonie chciałem z marszu niemalże wejść na kolejny szczebel. Zacząłem trening już tydzień po maratonie i stopniowo zwiększałem obciążenia tak, że w lutym byłem już mocno przemęczony, w marcu osiągnąłem szczyt formy, a w kwietniu już nie istniałem. Dlatego m.in. maraton w maju w Gdańsku wyszedł jak wyszedł czyli był regres formy. Teraz wziąłem długi urlop i mam zamiar wchodzić w trening bardzo stopniowo by trafić z formą w optymalny czas.

Wróciłem z wojaży wypoczęty i zdeterminowany. Waga +3 kg czyli nie ma dramatu. W pierwszych 2 miesiącach treningu chcę mocny akcent postawić na siłownię. Trochę treningu funkcjonalnego, trochę zajęć grupowych BodyPump, które bardzo lubię. I duuużo rozciągania. Uważam, że mam sporo do poprawienia w tej kwestii. Chcę zwiększyć zakres ruchu, uelastycznić mięśnie by uzyskać efekt większego luzu podczas biegu. Sam plan treningowy pozostawiam trenerowi, ale jak go znam pewnie będziemy powoli wchodzić w obciążenia i bazować w pierwszej fazie na zabawach biegowych i stopniowo wydłużanych podbiegach.

Czy mam jakieś konkretne cele na wiosnę? Łatwo sie spekuluje, trudniej będzie to zrobić, ale wierzę że jeśli trening odpali i trafię z formą we właściwy czas jest możliwy maraton po 3:50/km co dałoby wynik w granicach 2:42. Aby to osiągnąć po drodze trzeba by polecieć półmaraton  w okolicach 1:16, a dychę co najmniej w 34:30. Czy się uda? Zobaczymy! Jest motywacja by to zrobić!

dsc05560 dsc05245Poznań Maraton 2016 – My Precious…

fullsizerender1 dsc08857 Malta – La Valetta i wyspa Gozo

dsc09048 dsc09158dsc09089Kenia Safari i zdjęcie z „Masajem” kasującym $ za wstęp do wioski

img_5647 img_5632Plażing…

 

POZNAN MARATON 2016 – RELACJA – I CO DALEJ?

Po pierwsze przepraszam za brak polskich znakow. Pisze to z urlopu na Malcie i za „ch***a” nie wiem jak przestawic klawiature na polska pisownie.

Poznan Maraton przeszedl do historii. Jestem bardzo zadowolony. 2:48 to byl moj plan optymalny. Czulem ze na to mnie stac i dowiozlem ten wynik do mety bez wiekszych problemow. Moglbym silic sie na dramatyczne opisy walki na kolejnych kilometrach ale prawda jest taka ze byl to najprzyjemniejszy maraton w moim zyciu. Tempo wymagajace, ale caly czas pod pelna kontrola. Walka do upadlego – cierpienie,  dopiero od 39km. Czy to znaczy ze moglem pobiec szybciej? Wydaje mi sie ze nie. Moze ryzykujac wiele urwalbym jeszcze 1-2 minuty ale nie bylo sensu sie szarpac. Zupelnie spontanicznie powstala mocna grupa lecaca wspolnym tempem po 4:00/km do 30km, pogoda sprzyjala, czulem sie dobrze, poprawilem zyciowke o 7 minut – na tym etapie – pelnia szczescia.

To nie znaczy ze wszystko od poczatku bylo idealne. W piatek przed maratonem cos strzelilo mi w plecach. Chyba od czytania ksiazek w dziwnych pozycjach bo na silowni nie bylem od ponad 2 miesiecy. Udalem sie w trybie pilnym do znajomego fizjoterapeuty Krzycha Smichurskiego, ktory rozmasowal miesien i zalozyl dwa tejpy. Na szczescie plecy odezwaly sie tylko na ostatnich kilometrach gdy mocno zziebly przez padajacy pod koniec rzesisty deszcz. Lapaly mnie tez skurcze na ostatnim kilometrze totez zrezygnowalem ze sprinterskiego finishu. Poza tym niemal wszystko zagralo. Obawialem sie czy wybralem dobre buty? Pobieglem w Asicsach DynaFlyte i sprawdzily sie rewelacyjnie mimo, ze to buty z zalozenia treningowe. Staralem sie omijac kaluze jak tylko mozna i choc trasa byla mocno zalana woda udalo mi sie to do samej mety. Technicznie zadnych problemow.

Czego najbardziej sie obawialem to dlugiego dystansu i wynikajacych z tego problemow miesniowych. Wszystko co biegalem treningowo dluzszego niz polmaraton to dwa(!!!) wybiegania po 25 i 26km. Wydawalo mi sie to strasznie malo, ale trener Marcin Nagorek zapewnial mnie ze musimy postawic na swiezosc na starcie i uniknac przetrenowania, zmeczenia miesniowego przed startem przez co byly problemy wiosna. Wtedy moj kilometrach osiagal maksymalnie ok 120km. Pobieglem z tego 2:58 w maratonie. Teraz na kilometrazu ok 90 w apogeum i pelnym wypoczeciu na starcie zrobilem 2:48. Zdecydowanie lepiej trenowac mniej a madrzej.

Co dalej? Otoz zamierzam isc dalej do przodu wlasnie ta metoda. Mniej objetosci, wiecej jakosci. Zamierzamy raczej trenowac interwalowo, krotko a intensywnie, bo jestem naturalnie predysponowany do takiego wysilku, a maraton atakowac na koniec sezonu z zapasem predkosci. Czyli wiosna stawiam na konkretne zyciowki na 5 i 10km, a z rozpedu na koniec nieco potrenowac pod dluzszy dystans i zrobic dobry polmaraton w Poznaniu pod koniec marca i maraton w kwietniu jeszcze nie wiem gdzie. Poki co do konca pazdziernika robie biegowy reset, a od listopada stopniowo, powoli, wchodze w trening. W najblizszych miesiacach priorytetem bedzie jednak moja nowa plyta na ktorej mam zamiar sie skupic. Plyta bedzie bardzo sportowa i motywacyjna. Jestem juz konkretnie wkrecony w bieganie i nie widze odwrotu. Musi miec to swoje odzwierciedlenie takze na nowym albumie. Na kwiecien planuje wiec muzyczna ZYCIOWKE i oczywiscie kolejne rekordy na biegowych trasach.

 

imgl1835 imgl1858-edit imgs1367 imgs1507 imgs1676 imgs1732 imgs2048

 Page 1 of 7  1  2  3  4  5 » ...  Last »