MARATON Z WIDOKIEM NA CAMP NOU

Rok temu moja żona nie lubiła biegać. Nigdy nie była typem sportowca. Narzekała na kolana, mamusia pisała jej zwolnienia z wf`u. Taki typ. Jak przekonać taką osobę aby spróbowała? Zastosowałem metodę przekupstwa i sprawiłem jej buty i strój sportowy. Metoda zadziałała…

Nasza pierwsza wspólna przebieżka, a w zasadzie marszobieg to ok 3-4km i musiałem wykazać się olbrzymią cierpliwością, żeby znieść narzekania na temat bezsensu tego co robimy i inwektywy pod moim adresem, że zmuszam ją do czegoś czego nie lubi.

Minął niespełna rok i Weronika właśnie zaliczyła swój debiut w maratonie! W naszym ulubionym mieście – Barcelonie, mijając po drodze choćby stadion Camp Nou czy kościół Sagrada Familia. W pięknej wiosennej pogodzie, w towarzystwie 20 tyś biegaczy na trasie i setkami tysięcy kibiców. Jak to w maratonie nie było łatwo. Trasa pagórkowata i długa. Słońce męczy i każdy kilometr odbiera moc. Pomocny mąż dyktował tempo, podawał wodę i udało się! J Meta i całkiem przyzwoity czas 4h 17min!

Uważam, że przykład Weroniki  może być doskonałą motywacją dla tych, którzy być może chcą spróbować biegania, ale coś ich powstrzymuje. ZACZNIJCIE – później pójdzie samo! Bieganie zdrowo uzależnia! Organizm się hartuje i przyzwyczaja do wysiłku! Po kilku treningach zaczynasz odczuwać realną przyjemność, a często po treningu paradoksalnie czujesz się znacznie lepiej niż przed!

PS.Dla mnie Barcelona była przyjemną rozgrzewką przed walką o życiówki w półmaratonie  w Poznaniu 6 kwietnia (1h36m przed rokiem) i maratonie w Warszawie 13 kwietnia (3h36min przed rokiem).

 

Mam nadzieję, że aby Was zmotywować przyda się moja nowa piosenka MUZYKA, SPORT, MOTYWACJA. W całości o bieganiu! Premiera na fanpagu  już w środę (26.03) wieczorem!