SIERPIEŃ W BIEGU!

Miniony miesiąc był szalony! Spędziłem 18 dni poza domem. 6 koncertów, turniej tenisa artystów Beskid Cup w Jaworze, kilkudniowy wyjazd z córką do Warszawy, krótki obóz sportowy z Fabryką Formy w Ślesinie, teledysk w Katowicach… Uff. Nie miałem takiego komfortu trenowania jak w lipcu, często treningi „wciskałem” gdzieś między próbę, a koncert. Mimo to statystycznie znów wygląda to nieźle. Przebiegłem 366 km wychodząc na trening biegowy 27 razy i 8 razy grając w tenisa.

Tenisa odkurzyłem, bo w planie miałem obronę tytułu mistrza Beskid Cup z poprzednich lat 2015, 2014. Mimo, że od września do maja nie grałem ani razu, w sierpniu wyszedłem kilka razy na kort i czułem się zaskakująco dobrze. Czucie piłki, technika – na pewno słabsze niż wtedy gdy grałem regularnie, ale nie było źle. Wciąż potrafiłem powalczyć i wygrywać ze sparingpartnerami, którzy nie zawiesili rakiety na kołku. W samym turnieju się to potwierdziło. Wygrałem łatwo swoją grupę, a potem w ćwierćfinale pokonałem Marcina Dańca 6/2 6/4, w półfinale Marek Bukowski poddał mecz  z powodu kontuzji po 40 minutach wyrównanej walki (tu śmiało mogłem przegrać, świetny zawodnik!) W finale powtórka sprzed roku. Pierwszy set przegrany z Grzegorzem Poloczkiem 3/6,  ale potem odrodzenie i wytrzymałość biegowa sprawiły, że wygrałem kolejne 2 sety po 6/2. Świetny turniej jak zwykle. Hotel SPA Jawor – Beskid Śląski – cudowne miejsce! Grać i wygrywać tu to prawdziwa przyjemność!

sarastudio (882)sarastudio (846)Odpalam lont! Biorę rakietę! Wchodzę na kort!

Kolejne ciekawe miejsce, które odwiedziłem to Ślesin i obóz sportowy Fabryki Formy. Spędziłem tam 2 dni (obóz trwał 4) zrobiłem długie wybieganie 26km po 4:36/km a na drugi dzień 60′ spokojnego biegu regeneracyjnego. Niestety za drugim razem zgubiłem się w lesie i zamiast planowanych 12km wyszło mi 18km. Następnego dnia grałem już koncert w Skarbimierzu na ziemi opolskiej, a kolejnego dnia kręciłem teledysk w Katowicach.

Były dni w sierpniu, że czułem się już przemęczony i niestety odbiło się to na kilku treningach. Szczególnie zasmuciła mnie moja „niedyspozycja” na ważnym akcencie 4 x 2km po 3:30. Po pierwszym odcinku w zaplanowanym czasie po prostu mi się odechciało wszystkiego. Zrobiłem w sumie 3 odcinki zamiast 4, ale tempo było dużo słabsze od zaplanowanego. Po tym treningu chciałem zrobić kilka dni przerwy i byłem psychicznie podłamany. Okazało się, że problem był jednak bardziej z głową niż z ciałem. Następnego dnia biegało mi się już całkiem dobrze, ale ten nieudany akcent nie wróży niczego spektakularnego w kontekście wrześniowego testu na 10km…

A biegnę już 4.09 w Koninie. Zacznę tempem niewiele słabszym niż tempo na życiówkę czyli ok 3:35/km i będę starał się trzymać. Padnę to padnę – trudno. Przynajmniej będę wiedział, gdzie jestem. We wrześniu planuję najcięższe treningi przed maratonem, ale również sporo startów. Pobiegnę treningowo ćwierćmaraton w Krobii (10.09) odwiedzę Festiwal Biegowy w Krynicy Zdrój (11.09) gdzie pobiegnę na…1km. Potem pod koniec września półmaraton (jeszcze nie wiem do końca gdzie) no i odpuszczenie przed maratonem (9.10. Poznań) Mam nadzieję, że też ostro trenujecie przed jesiennymi startami! Do zobaczenia na trasach!

sarastudio (1468) sarastudio (1200)Chwila triumfu i wieczorne występy!