TENISOWE SACRUM

Wow! To był naprawdę weekend pełen sportu, muzyki i motywacji! Sportowy, bo udało mi się wygrać trzeci najważniejszy turniej tenisowy artystów w Szczecinie. Muzyczny bo zagrałem dwa udane koncerty w Szczecinie i w… Kromerowie k. Olsztyna. Motywacyjny bo, żeby tego dokonać musiałem po meczach grupowych przemieścić się ponad 500km na Mazury, aby zaraz po koncercie w nocy wracać ma mecze dnia następnego! Hardkor, ale było warto!

Sezon tenisowy zakończyłem mistycznym przeżyciem, jakim była możliwość zagrania na korcie centralnym, tuż przed meczem finałowym turnieju głównego ATP. Astystowali nam sędzia, sędziowie liniowi,chłopcy i dziewczynki bo podawania piłek – czułem się co najmniej jak Rafa Nadal!

Na turniej nie dojechał mój główny rywal – Marcin Daniec, ale godnie zastąpili go inni satyrycy i amatorzy tenisa – Tomek Jachimek i Łukasz Pietsch.  Pierwszego udało mi się pokonać w grupie, z drugim grałem w finale. Wynik 6/0, 6/3 nie oddaje do końca zaciętości tego pojedynku. Dużo długich wymian i grania na przewagi. Na szczęście, grałem pewniej przy decydujących piłkach.

Uwielbiam tenisa i będę w niego grał do końca życia, ale teraz czas odłożyć rakietę na czas jakiś i porządnie zająć się bieganiem! Przede mną maraton poznański, który traktuję ulgowo, ale potem ostry trening jesienno-zimowy i na wiosnę powalczymy o życiówki! Sport okrutnie napędza mnie do działania! Już niebawem kręcimy kolejny klip do numeru ŚWIĘTY SPOKÓJ z płyty Krajobraz po bitwie.

Chwila oddechu i z wielką przyjemnością biorę się do sportowo-muzycznej pracy. Wam również życzę dobrego planu i dużej determinacji w dążeniu do celu!