side menu ON side menu OFF

Manager
698 334 585
manager@mezo.pl

photo

POZIOM WYŻEJ!

DSC07854

To był dobry bieg! Dzięki za wszystkie gratulacje! Świetne warunki, mocna dyspozycja dnia i jestem poziom wyżej na 10km. Wielu biegaczom udało się wczoraj uzyskać dobre rezultaty – brawo! Sztuką było wykorzystać sprzyjające okoliczności. Pobiec z głową i z sercem, na granicy możliwości, a nawet nieco szybciej. Mój oficjalny wynik to 35:29. Cieszy on tym bardziej, że drugą połowę biegu poleciałem w 17:23 co na 5km jest moim nowym…rekordem życiowym.

Dziś już na chłodno analizuję bieg i zastanawiam się czy mogło być jeszcze lepiej? Na pewno mogło, ale odrobinę. Czy mogło być gorzej? Na pewno mogło i to dużo. Nie ukrywam, że pobiegłem wczoraj taktycznie, przez pierwsze 5km niemal zachowawczo. Obawiałem się zbyt mocnego startu i kryzysu na newralgicznych, trudnych psychicznie kilometrach 6-9. I tego udało się uniknąć, co było dla mnie nowością w biegu na dychę.

Pierwszy kilometr w 3:34, choć wydawało mi się jakbym biegł rozgrzewkę. Wszyscy ruszyli z kopyta do przodu. Prosto i z górki, aż się prosiło. Za rok też tak polecę 😉 Wczoraj miałem jednak wbite do głowy, nie szarżuj na początku i o dziwo mi się to udało. Drugi kilometr 3:32. Czułem, że nieco przyspieszam. Chciałem złapać jakąś grupkę biegaczy, ale niezbyt mi się to udawało, więc trochę szarpałem. Kilometry 3-5 były najwolniejsze. 3:39-3:37:3:43. Może trochę przesadnie powstrzymywałem się przed mocniejszym tempem, nieco też wtedy wiało i sporo zakrętów. No wiecie – trzeba na coś zwalić 🙂

Na półmetku czas 18:06. „Trochę słabo” – pomyślałem, ale widziałem, że wszystkie siły w tym biegu są nadal we mnie. Złamanie 36minut było nadal w zasięgu ręki. Ruszyłem nieco żwawiej. 6km – 3:29. Tu sporo biegłem sam próbując dogonić grupę przede mną. Czułem się nadal bardzo dobrze, ale tempo tego kilometra średnie – 3:37. Na 8km przyspieszyłem już mocno i wyszło 3:22. Może trochę za mocno, bo ostatnie 2km to była walka o życie! Pamiętam tylko myśl, że „nienawidzę biegania i po co mi to” (stała refleksja na ostatnich kilometrach) a potem pomyliłem przycisk split ze stopem na granicy 8/9kilometra. Po 3 sekundach odpauzowałem stoper i pomyślałem, że jeszcze nie jest tak źle skoro dbam o takie pierdoły jak splitowanie.

Kilku biegnących ze mną osób mocno mnie dopingowało (dzięki!) publika też była głośna. Wszyscy lecieliśmy ostatkiem sił, dysząc jak lokomotywy. Ostatnie 2km wyszły w 6:54. Finish nie był rewelacyjny, nie zmusiłem się do maksymalnych obrotów, ale wypatrując zegar wiedziałem już, że jest dobrze i będę w okolicach 35:30. To mnie satysfakcjonowało. Na mecie kilka sekund zawieszki i wybuch ogromnej radości! Udało się! Opór został przełamany! Zimowy trening odpalił! Wiedziałem, że tak będzie! Nastał czas plonów! Życiówka pobita o 105 sekund! Na 10km to dużo! Uwielbiam ten stan naturalnego haju, gdy uda się bieg! Myślę o nim zawsze gdy cierpię na ostatnich metrach!

Dzień po. Złoty medal za Maniacką Dziesiątkę wisi na lampie, a ja jestem już myślami przy Poznań Półmaratonie 17 kwietnia. Chciałbym pobiec nieco odważniej niż na 10km. Treningi najbliższych 3 tygodni ustalą mi w głowie plan taktyczny i orientacyjne tempo. Mój trener – Marcin Nagórek już napisał mi „szykuj się na czwartek na 135minut biegu”! Akcenty stricte maratońskie czas zacząć! Miesiąc do połówki, dwa miesiące do maratonu! C’mon!

Ograniczenia w stosowaniu: nie należy stosować preparatu w następujących przypadkach. Jak każdy lek, również levitra może wywoływać działania niepożądane. Zanim jednak mężczyzna zdecyduje się na stosowanie leku mającego pomóc mu wlasnaapteka.com uporać się z problemem, musi skonsultować się z lekarzem.

Maniacka Relacja Video (by Dj Skill)