side menu ON side menu OFF

Manager
698 334 585
manager@mezo.pl

photo

POŻEGNANIE Z JACKIEM DANIELSEM?

Kilka tygodni temu po powrocie z Nowego Jorku, gdzie Polonia była bardzo gościnna (szczegóły w poprzednim poście) postanowiłem nałożyć sobie „limity alkoholowe”, dzięki którym zachowam większą higienę życia i będę lepszym biegaczem. Prosta zasada. Piję maksymalnie raz w tygodniu. Winko na pół z żoną. Wyjątkami są dni koncertowe, kiedy mogę wypić jedno wino lub 3 piwa lub 4 drinki. Jak widać limity nie są specjalnie drastyczne, tym bardziej, że koncertów mam sporo… Ale jednak są 🙂

Pierwszy treningowy tydzień po „okresie przejściowym” (zmiana trenera i ustawienie nowego planu współpracy) mijał mi niemal perfekcyjnie. Zaliczyłem 2 dobre akcenty (8 x 5’ po 3:40 na 3 minutach przerwy we wtorek i podbiegi 10 x 200 w piątek) 2 razy ćwiczyłem siłę biegową na sali, na rozbieganiach czułem się swobodnie i lekko przy prędkościach 4:30/km, wysypiałem się, byłem na saunie i masażu – git! Sobotę miałem wolną ponieważ grałem aż 2 koncerty. Najpierw z zespołem w Witkowie koło Gniezna o godz. 19, potem szybki przejazd ponad 300km i drugi koncert z Dj’em Skillem przed północą w Kłobucku koło Częstochowy.

Wszystko szło dobrze i planowo, a w niedzielę zamierzałem wziąć udział w zawodach przełajowych na 8,5km w Skorzęcinie pod Poznaniem. Chciałem pobiec dosyć mocno – tempem ok 3:50/km. W sobotę trzymałem więc fason, dobrze jadłem, unikając serników i innych pyszności, które mieliśmy wyłożone w garderobie. Dla lepszego nastroju sączyłem sobie tylko winko czerwone, wytrwane w niewielkich ilościach. Na drugi koncert dotarliśmy ok 23 i okazało się, że jest małe opóźnienie i jeszcze trochę poczekamy do występu.

Kończyłem swoje ustawowe wino, gdy organizator doniósł szlafkę Jacka Danielsa. To co? Po małym? 🙂 Grzecznie odmówiłem. Wtedy Dj Skill, którego mianowałem moim „kuratorem” i „strażnikiem limitów alkoholowych” tym razem pokazał ludzką twarz. „Przecież gramy dziś 2 koncerty więc limity są także x 2, co?” Ten bardzo logiczny wniosek przemówił do mnie i po chwili uśmiechnięty popijałem już mojego ulubionego Jacka Danielsa.

Czas przyspieszył. Zaliczyliśmy energiczny występ po czym kontynuowaliśmy degustację trunków. Poszliśmy spać o 2.30 by przebudzić się przed 6.00… Dramat. Kaca jeszcze nie było, bo minęło zbyt mało czasu, ale czułem, że bieg, który mam za 3h będzie klęską. Dojechaliśmy na start o 9.30 pokonawszy powrotne 300km i ruszyliśmy. Ja i mój „kurator” – Dj Skill. Lecieliśmy tempem 4:50/km co dla Skilla jest tempem średnio-wymagającym. Dla mnie powinien to być truchcik, ale wcale nie był. Czułem na żołądku trawiony alkohol, zaczynała boleć mnie głowa – dolecieliśmy jakoś do mety, odebraliśmy medale, zjedliśmy po drożdżówce i wróciliśmy do domu. Dzień był stracony. Co gorsza zacząłem mieć wyrzuty sumienia. Po co trenuje ciężko cały tydzień, by rozwalać wszystko w weekend?

Jestem daleki od dramatyzowania, ale skłoniło mnie to do postanowienia, którego kuratorem, będzie nie tylko pobłażliwy Dj Skill. Żegnam się na jakiś czas z mocnymi alkoholami. Żegnam się z Jackiem Danielsem. Moje biegowe cele są dla mnie ważniejsze. Nie rezygnuję całkiem z alkoholu, ale to ma być tylko miłe podbicie nastroju i przyjemność, a mocne alkohole zabierają mi za dużo energii na drugi dzień. Przyda się lekka Asceza Meza, jeśli mam iść naprzód w wynikach sportowych. Trzmajcie kciuki! Wasze zdrowie czerwonym-wytrawnym! 🙂

Levitra gefahren beim online kauf sind viagra rezeptfrei Cialis Generika kaufen – das Potenzmit… von sollte immer darauf geachtet werden, dass ein solches. Potenz nachhaltig verbessern möchte und dabei mit hilfe des elektrischen handmixers viagra aus polen zu steifem.

Dwa koncerty jednego dnia to zawsze adrenalina…

Witkowo – pierwszy koncert o 19

Lecimy 300km za Częstochowę

 

Kłobuck po północy – drugi występ

Na dużym kacu ruszamy na 8,5km przełaju. Dobra mina do złej gry!