Jak zwykle podczas wakacji intensywnie pracowałem i aktywnie wypoczywałem. 11 zagranych koncertów, 610 przebiegniętych kilometrów (lipiec 248 + sierpień 362) 2 tygodnie spędziłem na biegowym wakacjo-obozie w Livigno i St. Moritz, nagrałem w Szklarskiej Porębie teledysk do numeru POŚWIĘCENIE (premiera w połowie września) Sezon koncertowy dobiega końca, jestem gotowy przełożyć zwrotnicę na biegowe tory jako priorytet najbliższych 2 miesięcy!

W lipcu zaliczyłem jeden ważny start, który okazał się dla mnie rozczarowaniem. Maniacka Nocna Piątka, gdzie chciałem zbliżyć się do życiówki (17:29) tylko w 17:56. Trzymałem się do 3km po 3:35/km i zamierzałem przyspieszyć. Niestety zwolniłem… Zabrakło błysku, walki do upadłego, mimo, że w tym czasie byłem wypoczęty i zregenerowany. To było lipcowe niepowodzenie.

Od tego czasu zaczęliśmy wydłużać dystans, skupiając się na pracy nad wytrzymałością. W miesiąc z okładem zaliczyłem treningowo 4 półmaratony. Ruda Śląska (29.07), Aleksandrów Łódzki (16.08), Jakuszyce (26.08), Piła (03.09). Wszystko bardziej na tętno niż tempo starając się nie przekraczać 160 BPM. Czyli wszystko… W TLENIE. Szczególnie zapamiętam bieg na Polanie Jakuszyckiej. Letni Bieg Piastów to był mój debiut w górskim biegu i choć trasa była relatywnie łatwa, stromy, leśny odcinek między 12-15km zostawił swój ślad w moich udach do dziś.

Pierwszą połowę sierpnia spędziłem w Alpach, robiąc spory kilometraż (1 tydzień – 117km i 2 tydzień 113km) we włoskim Livigno i szwajcarskim St. Moritz. Bieganie na poziomie 1800 n.p.m. jest wyzwaniem dla organizmu, ale okoliczności przyrody rekompensują wszelkie niedogodności. Na miejscu spotkałem się z liczną ekipą Fehlau Run Team i 2 długie, wymagające treningi w 2 zakresie, zrobiliśmy wspólnie. Przez cały czas obozu czułem się bardzo dobrze, zero przemęczenia i oznak przetrenowania. Skupiałem się tylko na bieganiu i wypoczynku. Doskonałe wakacje.

Pochwalę się także, że zaliczyłem piękną passę 44 dni bez alkoholu. W lipcu i sierpniu z pewnością nigdy za czasów pełnoletniości mi się to nie zdarzyło. Złamałem się dopiero na powitalnym bankiecie na tenisowym turnieju artystów w Jaworzu. W otoczeniu sportowców potrafię nie pić, wśród artystów to niewykonalne. Zbyt duża presja :). W turnieju swoją drogą zająłem 3 miejsce przez 6 dni odpoczywając od biegania zupełnie.

Druga połowa sierpnia do sporo koncertowania i 2 dni kręcenia teledysku w Szklarskiej Porębie. Z premierą POŚWIĘCENIA wiążę duże nadzieje, ponieważ nakręciliśmy naprawdę piękne zdjęcia na szczycie Szrenicy, stadionie lekkoatletycznym czy słynnym zakręcie śmierci. Myślę, że Szklarską będę także regularnie odwiedzał podczas przygotowań do ważnych zawodów.

Wraz z początkiem września mijają 3 miesiące odkąd trenuję z Marcinem Fehlau’em. Cały czas się poznajemy i docieramy, ale treningowo na pewno jest do dla mnie spora zmiana. Trenuję inaczej, większą uwagę skupiam na pracy nad wytrzymałością, biegam mimo to relatywnie mało jeśli chodzi o kilometraż. Dużą nowością są dla mnie treningi siły biegowej na sali. Cieszę się, że robię ćwiczenia specyficzne przeznaczone dla biegaczy. Nie dźwigam dużych obciążeń, tylko ćwiczę siłową wytrzymałość (mały ciężar – długa praca) Liczę, że te treningi zaowocują w przyszłości. Czego mi trochę brakuję i myślę, że Marcin się nie obrazi z tego powodu, to trochę komunikatywności i więcej informacji zwrotnej. Być może brakuję mi tego, ponieważ z moim poprzednim trenerem Marcinem Nagórkiem potrafiliśmy godzinami omawiać poszczególne starty, analizować wszystko bardzo szczegółowo. W Fehlau Teamie dostaję bardziej wojskowe wytyczne. Oto plan – wykonać! Przyzwyczaiłem się już trochę do tego surowego stylu i robię swoje jak potrafię!

Na koniec najważniejsze – co dalej? Kiedy i gdzie startuję tej jesieni docelowo? Pewnie trochę Was zaskoczę, ale zdecydowaliśmy się z trenerem wydłużyć mi nieco sezon i spokojnie przygotować się pod docelowy start w maratonie… 19 listopada w Walencji. Dlaczego Walencja? To, że słoneczna Hiszpania i piękne miasto nie jest bez znaczenia, ale głównym powodem jest optymalny dla mnie termin i szybka trasa. Do połowy września mam nadal sporo wyjazdów, koncertów. Październik za to będę miał luźniejszy i chcę się wtedy skupić na przygotowaniu, najcięższych treningach i regeneracji między nimi. Jako lokalny patriota nie widzę jednak możliwości, żebym nie pojawił się 15 października na poznańskim maratonie, dlatego zdecydowaliśmy, że tego dnia zrobię sprawdzian na dystansie połówki. Zejdę z trasy na 21, 095km, ale do tego miejsca będę cisnął maksa i na 5 tygodni przed maratonem w Walencji będę miał pojęcie, gdzie jestem i na co mogę liczyć. A dziś moje „chciejstwo” i „plany teoretyczne” to minimum życiówka czyli 2:48 (tempo po 4:00/km), maksimum 2:42 (tempo po 3:50/km) A może prawda leży pośrodku? (2:45 – tempo 3:55/km) W każdym razie nie składam broni. Walczę do końca roku o jak najlepszy wynik w maratonie, a potem zastanowię się co dalej?! Vamos!

Szwajcarskie Alpy

Spoglądając z nadzieją w przyszłość! 🙂

Gościnna Norweska Dolina w Szklarskiej Porębie

 Nowy Tomyśl 19.08 – jeden z lepszych koncertów tego sezonu

Praca zespołowa w Fehlau Run Team

Komentarze.

Currently there are no comments related to this article. You have a special honor to be the first commenter. Thanks!

Zostaw swój komentarz.

* Twój adres e-mail nie będzie publikowany.