side menu ON side menu OFF

Manager
698 334 585
manager@mezo.pl

photo

LIPIEC czyli BIEGOWE WAKACJE W LIVIGNO

Lipiec, zgodnie z planem, biegowo okazał się dla mnie przełomowy. Statystycznie wygląda to rewelacyjnie – najlepiej od marca, a biorąc pod uwagę trening uzupełniający najlepiej od… kiedy sięgam pamięcią 🙂 Przebiegłem 380km wychodząc na trening 29 razy. Poza tym 5 razy odwiedziłem siłownię i po wielu miesiącach przerwy w końcu pograłem w tenisa (3x) Wszystko notuję. Przyzwyczaiłem się do tego, lubię to i polecam wszystkim. Można zawsze wrócić do jakiegoś dawnego treningu, porównać przeszłość z teraźniejszością itd.  Co najważniejsze jednak czuję się dobrze, nie jestem przemęczony, zostawiam sobie nadal sporą rezerwę na dokręcenie śruby. Największe obciążenia przede mną. Do docelowego maratonu ponad 2 miesiące (Poznań Maraton 09.10.2016)

Z pewnością duży wpływ na mój udany sportowo miesiąc miał wyjazd na wakacje do Livigno we Włoszech. 12 dni z dojazdem własnym autem, a więc realnie 10 dni treningowych na miejscu. 10 jednostek  biegowych, 3 razy siłownia. Wszystko na wysokości ponad 1800m n.m.p. To było moje pierwsze doświadczenie z treningiem wysokogórskim. Nie biegałem mocno, raczej sporo, ale niezbyt intensywnie z zaledwie 2 akcentami. Mimo to oderwanie od rzeczywistości i obowiązków zrobiło świetną robotę dla mojego ciała i ducha. Mogłem skupić sie tylko na treningu (no i żonie, która dzielnie trenowała ilościowo tak samo jak ja) Po każdym wysiłku miałem czas na porządne rozciąganie, rolowanie, regenerację. Piękne widoki dookoła, ciężkie powietrze – owszem, ale jakże to motywujące. Jestem w górach, trenuję jak zawodowiec! 🙂 Psychicznie też byłem mocny. Wypiłem zaledwie jedno piwo na koniec wyjazdu w ramach nagrody. Organizm odpoczął.

Na jeden z zaplanowanych akcentów (ciekawy trening 30 x 200m z przerwą ok 40sek. plus rozgrzewka i schłodzenie) wybrałem się do pobliskiego St.Moritz, gdzie znajduje się bieżnia lekkoatletyczna. Cudowna alpejska trasa przez szwajcarską przełęcz Bernina a na miejscu wielka niespodzianka. Na bieżni miałem okazję trenować z polską kadrą przygotowującą się do Igrzysk w Rio. Wrażenie niezwykłe, ciężko było się skupić na treningu widząc tylu świetnych sportowców na czele z kandydatem do medalu na 800m – Marcinem Lewandowskim. W tym czasie w St. Moritz trenowali (myślę, że nadal tam są jeszcze) Artur Kozłowski i Henryk Szost. Znalazłem się więc całkiem przypadkowo w samym centrum przygotowań polskich długodystansowców. Warunki w St. Moritz mają naprawdę wyjątkowe! Mam nadzieję, że przekują to na medale w Brazylii.

Gegen eine einnahme von medikamenten, die mit kamagra Levitra Generika online bestellen – mit Vorsicht! nicht ohne ärztliche beratung in der apotheke oder im urlaub. Ervaringen gebruik wirkung von cialis nach einem. Thema tabuisiert, doch mit der sexuellen.

Po powrocie na niziny niestety nie doczekałem się jakiejś niesamowitej zwyżki formy. Na 3 dzień po powrocie wystartowałem w biegu przełajowym na 5km CityTrail on Tour. Szału nie było. Czas 18:28. Niemniej, czuję, że jestem na fali wznoszącej i co najważniejsze mam głód biegania i podkręcania tempa. Na tym etapie wiosną (na 8 tygodni przed majowym maratonem) byłem już mocno zajechany. Teraz pilnuję by trzymać świeżość, więcej czasu poświęcam aspektom uzupełniającym takim jak rozciąganie i rolowanie. Profilaktyka i więcej umiaru w treningu.

Mimo, że połowę miesiąca urlopowałem, udało się zagrać także 4 koncerty. Było więc bardzo intensywnie, a sierpień zapowiada się jeszcze okazalej. 5 koncertów, mocniejszy trening biegowy plus turniej tenisowy artystów Beskid Cup 2016 w Jaworze. Tenisowo ciężko będzie po raz kolejny ograć Marcina Dańca i spółkę (do gry wraca też triatlonista Robert Rozmus) ale na pewno będzie ciekawie! No i Igrzyska w Rio! Ostatnio czekałem tak chyba na Barcelonę `92 (z powodu polskich piłkarzy) i Atlantę `96! Czasy dziecięcej zajawki sportowej wróciły po 30-tce… Kto by pomyślał… 🙂

 

DSC08294 (1)LivignoDSC08344

DSC08388 (1) St.Moritz

DSC08419Przełęcz Bernina