„Choć zdaję sobie sprawę, że tak może nie być

Nie myślę nawet, że to może nie wyjść”

Jacek Mezo Mejer „Zbieram Myśli” z płyty „Wyjście z Bloków”(2005)

 

Postawiłem sobie trudny, długoterminowy, biegowy cel.  2h 30min w maratonie w 2 lata. Wiele osób, szczególnie tych ambitnych amatorów, którzy sami pewnie próbowali się z nim zmierzyć, kiwa głową z powątpiewaniem. „Chlapnął dla rozgłosu”, „nie jest świadomy czym jest 2:30” – to niektóre głosy. W sumie nie mam nic przeciwko nim. Rozgłos zmobilizuje mnie dodatkowo do wysiłku, nieświadomość sprawi, że do końca będę wierzył mimo, że być może nie uda mi się osiągnąć celu.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie czuje pewnej presji, a po niektórych treningach wręcz zwątpienia w sens tej zabawy. Po ostatnim koncercie w Dębicy i męczącym 600km powrocie do domu – następnego dnia nie byłem w stanie wykonać wymagającego treningu w zakładanym tempie. Czy łączenie tych odrębnych światów jakimi są muzyka i sport jest możliwe? Czy jest to możliwe na poziomie 2:30 w maratonie? Wierzę, że tak.

Uważam, że moja wiara nie jest bezpodstawna. Moją największą siłą jest olbrzymia determinacja i pasja do tego sportu. Pochłonął mnie całkowicie jak setki tysiący Polaków, którzy wychodzą na trening mimo, że nie jest to ich pracą zarobkową. Dlaczego? Są motywowani wewnętrznie, nie biegają dla nagród, samo bieganie jest dla nich nagrodą. Myślę, że wielu z nich odczuwa przy tym stan uskrzydlenia, oderwania od rzeczywistości, poczucia heroizmu, walki z przeciwnościami i własnymi słabościami. Jestem wśród nich!

Do tego dodałbym potrzebę doskonalenia się i przezwyciężania samego siebie. Wierzę, że tempa, które dziś są dla mnie trudne poprzez trening staną się komfortowe. Nie mam pewności czy tak będzie i jak szybko to się stanie, ale wierzę w to i robię co mogę by tak było. To fascynujące poczucie, gdy kolejne bariery pękają, opór zostaje przełamany. Każdy ma swoje indywidualne cele, wszyscy walczą, to jest istotą sportu!

Uważam, że cele należy stawiać sobie ambitne. Mój wydaje się dziś wręcz bardzo ambitny, ale zamierzam oswoić tę bestię i sprawić by za jakiś czas nie była taka groźna. Krok po kroku. Trening po treningu. Do skutku. Przy tym zamierzam się cieszyć każdą „życiówką” na drodze do tego celu. Każdym dobrze wykonanym treningiem, każdym wyjazdem na zawody, nawet jeśli ich wynik będzie zawodem 🙂 Ostateczny wynik jest zapisany w przeznaczeniu. Ja mogę tylko i aż dać z siebie wszystko!

Ostatnia i chyba najważniejsza rzecz. Zamierzam to robić z dystansem i uśmiechem. Bez napinki. Bez ciśnienia. Zawsze zarówno przed koncertem jak i zawodami biegowymi staram się być jednocześnie pobudzony i skoncentrowany, ale i rozluźniony.  Wtedy wychodzi najlepiej. Wszystko co wartościowe pochodzi zazwyczaj z luzu. Szczególnie w biegach długodystansowych trzeba dążyć do luźnego kroku, nogi powinnny dobrze sprężynować, unosić się swobodnie nad ziemią z lekkością i gracją. Do tego będę dążył dosłownie i w przenośni.

Na koniec mądry cytat z książki, którą polecam. Często pomaga mi zachować spokój i myśleć długoterminowo.

„Umiem myśleć

Umiem czekać,

Umiem pościć”

Hermann Hesse ” Siddharta”

DSC07402Poznań_12_12