side menu ON side menu OFF

Manager
698 334 585
manager@mezo.pl

CZAS NA…MEZOMARATON! :) 5 dni do Poznań Maraton 2017

No to nadchodzi czas próby! Za pięć dni biegnę na trasie poznańskiego maratonu sprawdzić się na dystansie… półmaratonu. Stąd moja samozwańcza nazwa zawodów. Nie wyobrażałem sobie, żeby zabrakło mnie na starcie maratonu w moim ukochanym mieście, gdzie debiutowałem w 2002 roku (czas 3:54) i gdzie uzyskałem najlepszy dotychczasowy wynik w maratonie w 2016 (2:48). W tym roku maraton biegnę jednak w Walencji 19 listopada, więc w Poznaniu atakuję „połówkę” Jakie nastroje przed startem? W jaki wynik celuję?

Lubię planować i jestem w tym niezły 🙂 ale biorąc pod uwagę doświadczenie jakie zabrałem w ostatnich 2 latach biegania zdecydowanie oddzielam „chciejstwa” od realnych szans. Mentalnie każdego dnia jestem gotowy na Dwa30. I choć jestem fanem siły psychologii w sporcie nie oszukujmy się – forma jest, albo jej nie ma i głową możesz co najwyżej urwać w półmaratonie minutę czy dwie. Jeśli warunki pogodowe są sprzyjające reszta to bezwzględna weryfikacja aktualnej dyspozycji.

Swoją obecną formę uważam za stabilną z tendencją wzrostową. Uważam, że stać mnie na wynik w okolicach życiówki (1:18:54) a przy sprzyjających okolicznościach mogę zawalczyć o wynik w przedziale 1:17-18. Start w Poznaniu to stacja pośrednia w drodze do maratonu i nie będę w pełni „świeży” Odpuszczam trening tylko trochę, w czwartek jeszcze planuję lekką siłę biegową. Przygotowania ostatnich tygodni też były nastawione na dystans maratonu. Mam nadzieję, że nie „ugotuję” się na wyższych prędkościach w okolicach 3:40-45.

Co mi sprzyja? Na pewno miejsce. Poznań – wspaniali kibice jak również presja, która powinna mobilizować, a nie paraliżować. Lubię walczyć na trasie pełnej kibiców i biegaczy. Jeśli dobrze pójdzie powinienem też zabrać się z jakąś grupą, a w niej zawsze raźniej i łatwiej. Profil trasy do 21,1km też sprzyja. Na Hetmańskiej między 10-12km jest spory zbieg, a podbieg na Św. Wawrzyńca, znajdujący się po 30km mnie już nie będzie dotyczył. Ruszam zatem tempem 3:45/km i po 5km oceniam co dalej. Jeśli się uda przyspieszam do 3:40/km i walczę do „mezomety”. Cieszę się, że w końcu lecę na maksa, w trupa. Choć wiem, że będzie bolało dawno nie cisnąłem na trasie do upadłego i jestem głodny walki.

W biegłym tygodniu zrobiłem następującą biegową robotę, która utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem przygotowany na sprawdzian na dobrą 4. Życzę udanych zawodów wszystkim biegaczom i kibicom.

PONIEDZIAŁEK 2.10 (WOLNE)

Dzień na regenerację. Czułem niedzielne 30km dosyć mocno w kościach. Wieczorem wybrałem się na Termy Maltańskie na saunę. 3 sesje z przerwami na lodowate kąpiele i odpoczynek – czuję się po tym wyśmienicie i zasypiam jak dziecko.

WTOREK 3.10 (12km Spokojnie + stretching + ABS)

Rozbieganie po 4:49/km ze słuchawkami na uszach i totalnym luzem. Potem szybki prysznic i zajęcia grupowe w Fabryce Formy – trochę ćwiczeń rozciągających i wzmacniających mięśnie brzucha. Wszystko leniwie i spokojnie.

ŚRODA 4.10 (2km Spok + 4 x 3km po 3:45/km p.5’)

Pierwszy ważny akcent tego tygodnia. Wstałem wcześnie i motywacyjnie obejrzałem sobie film Gun Runners. Godny polecenia obraz dokumentalny opisujący kilka lat z życia dwóch biegaczy kenijskich, którzy zamienili karabiny na buty do biegania. Porzucili życie partyzantów, mieszkających w buszu i parających się kradzieżą bydła i rozpoczęli ciężki trening. Jeden z nich po kilku latach doszedł do 4 miejsca w maratonie nowojorskim w 2013 roku. Z ciekawostek wyszukałem, że biegł nawet kiedyś w Polsce w poznańskim półmaratonie w 2010 i był drugi…  Ale wracając do mojego akcentu… 🙂

Planowałem pobiec na bieżni lekkoatletycznej, ale była zajęta – jakieś zawody… Odcinki biegałem więc wokół jeziora Rusałka. Podłoże leśne, lekki przełaj. Zacząłem nieco za mocno. Pierwszy odcinek 3km po 3:41 i tętno najwyżej na treningu. Poniosło mnie i już do końca treningu nie czułem lekkości. Była walka, ale tempa zadowalające. Drugie i trzecie 3km po 3:47. Ostatni nieco dociśnięty po 3:43. Po treningu zadowolenie. Wystawiłbym sobie za tą jednostkę treningową uczciwą 4+

CZWARTEK 5.10 (Siła Biegowa z Marcinem Fehlau’em)

Od rana trening na siłowni – krótko 45min, ale intensywnie. Trening stacyjny – kilkanaście ćwiczeń w sekwencji 60s. pracy – 15s. odpoczynku powtórzone x 2.

PIĄTEK 6.10 (12km Spokojnie)

Rozbieganie po 4:46/km ze słuchawkami na uszach. Luźno, wolno z respektem dla czekającej mnie ciężkiej soboty.

SOBOTA 7.10 (10km po 4:15/km + 10km po 4:05 + 5km po 3:55)

Wstałem bardzo wcześnie o 5:30. Ruszyłem o 7.00 nad poznańską Maltą. Wybrałem asfalt, żeby było nieco łatwiej niż przełajową trasą nad Rusałką, ale nie było. Chłód i momentami wietrznie. Leciałem swoje, ale druga dycha po 4:05/km nie była już komfortowa, a w perspektywie było jeszcze przyspieszenie na 3:55. 20-22km jeszcze udało się trzymać to tempo, ale na ostatnie 2km zrobiłem nawrotkę i dostałem mocnym podmuchem wiatru w twarz, co skutecznie zbiło moje tempo tego odcinka do 4:00/km. Byłem więc całościowo lekko w niedoczasie, ale akcent ogólnie zaliczony poprawnie na 4 z małym minusem.

Międzyczasy sobotniego biegu.

Podsumowując środę i sobotę powiedziałbym, że jest nadzieja na życiówkę w półmaratonie, ale mam też dużo pokory i wiem, że jak np. będzie niesprzyjająca aura może być ciężko.

Resztę dnia spędziłem na warsztatach stretchingowo-mindfullnessowych, gdzie praktykowałem chociażby seanse uważności, skupiania się na oddechu czy relaksacyjne techniki – skanowanie ciała itp. Było ciekawie… 🙂

NIEDZIELA 8.10 (12km Spok)

Moje kilometry rozbiegałem na raty w Ostromecku pod Bydgoszczą, gdzie graliśmy koncert. Rozgrzewka w parku pięknego kompleksu pałacowego, potem 7.5km w ramach zawodów na trasie Dąbrowa Chełmińska – Ostromecko i jeszcze po biegu dokręcone 2km w parku. Całość średnio po ok 4:39/km. Potem sympatyczny koncert plenerowy z przygodami. Pod koniec wysiadł prąd więc… pośpiewaliśmy z publiką accapella POLSKA BIAŁO-CZERWONI jako, że właśnie zaczynał się mecz Polska-Czarnogóra. Na szczęście prąd po kilku minutach powrócił i dokończyliśmy granie. Było chłodno, ale Ci co byli bawili się z nami bardzo dobrze! To był raczej ostatni tegoroczny koncert w plenerze.

Ostromecko – ciśniesz ostro-Mezko!

Koncert z medalem na szyi – specjalność zakładu! 🙂

 

 

Komentarze.

  1. Przemek

    Październik 11, 2017 (12:58) Reply

    kurcze szkoda, ze nie biegniesz calego.swoja droga nie widzialbym nic zlego zeby Poznan potraktowac jako dobra 40tke przed Walencja.Ja np. lece w Poznaniu na wynik rzedu 2:44-42(aktualny pb 2:47:06), a 12go listopada ponownie atakuje maraton tyle, ze juz chyba tylko na miejsce bo za duze przewyzszenia i wilgotnosc, i temperatura tez.Ze swojego doswiadczenia wiem, ze lubie biegac maraton po maratonie w odstepie 4-5 tygodni.Ale wiadomo kazdy robi po swojemu;) Zycze sporo zdrowia i szybkich nog;)
    PS: super plyta ta nowa ZYCIOWKA.

Zostaw swój komentarz.

* Twój adres e-mail nie będzie publikowany.