PODZIEDZIAŁEK (11.09)

Nadal w nogach miałem niedzielne 25km w łódźkim półmaratonie, więc wieczorem zrobiłem tylko szybką gimnastykę siłową wg Skarżyńskiego z elementami autorskimi czyli pompki, podciąganie na drążku, różne planki, ćwiczenia na brzuch. W sumie dynamicznie i sprawnie – ok 40min.

WTOREK (12.09)

Luźne rozbieganie – 12km po 4:37/km – nogi w coraz lepszym stanie.

ŚRODA (13.09)

Akcent, który bardzo mnie ucieszył. 8km po 4:00/km + przerwa 5’ trucht + 8km po 4:00/km.

Tempo 15km/h było dla mnie komfortowo trudne czyli tak jak być powinno. Gdyby trzeba było mógłby tak lecieć jeszcze całkiem długo. Mocny zastrzyk pozytywnej energii, bo to moje „życiówkowo” tempo maratońskie, a biegane w lesie bez specjalnej świeżości. Dobre samopoczucie po treningu. Po południu masaż u Krzycha Śmichurskiego (fizjoterapiabiagacza.pl) Dla odmiany Krzuchu rozmasował mi plecy (odcinek lędźwiowy) i mimo, że nie bolały mnie wcześniej czułem, że są pospinane dosyć mocno. Pamiętajcie, że bieganie nadwyręża nie tylko nogi!

CZWARTEK (14.09)

Trening siły biegowej z trenerem Marcinem Fehlau’em w Fabryce Formy. 4 ćwiczenia wytrzymałości siłowej wykonywane w sekwencji 4 x 30sek. pracy + 5sek. odpoczynku. Potem porządne, bardzo techniczne przysiady ze sztangą 3 serie po 6 powtórzeń z coraz większym ciężarem. Trochę brzucha, wskoki na skrzynie, balans na BOSU itp. Wieczorem sauna na Termach Maltańskich.

PIĄTEK (15.09)

Cały dzień na kortach w Szczecinie na turnieju artystów. 3 wygrane grupowe mecze kolejno z Leszkiem Malinowskim 6/2, Robertem Janowskim 6/0 i Grzegorzem Poloczkiem 6/4. W tenisa w tym roku poza dwoma turniejami, nie grałem niemal wcale nad czym ubolewam, toteż nie spodziewałem się cudów. Zdecydowałem się jednak grać odważnie i z każdym meczem się rozkręcałem. Tego dnia w biegowym planie miałem 18km spokojnie + 10 x 300m (podbiegi). Ze względu na mecze tenisowe zrobiłem tylko wieczorem 12km spokojnego biegu ulicami Szczecina.

SOBOTA (16.09)

Mecz ćwierćfinałowy turnieju z Radkiem Bieleckim (kabaret Neo-Nówka) wygrany 6/0 i półfinał z Tomkiem Jachimkiem wygrany 6/4 6/2. Oba mecze wyszły mi znakomicie, szczególnie ten z Tomkiem. Wiedziałem, że jeśli tak zagram w finale będzie zwycięstwo. Zaraz po półfinale w auto i ponad 200km na występ do Chodzieży, gdzie zupełnie niespodziewanie zagraliśmy jeden z lepszych koncertów w sezonie. Niewątpliwie miałem dobry humor po wygranych meczach i to było jednym z powodów, ale też publika zrobiła swoje. Dużo młodzieży, głośny doping – było rewelacyjnie! Zaraz po koncercie, autografach i zdjęciach powrót do Szczecina… W planie biegowym było 12km spokojnie – z pełną odpowiedzialnością zdecydowałem się to odpuścić.

NIEDZIELA (17.09)

Finał turnieju z Grzegorzem Poloczkiem na korcie centralnym szczecińskich kortów. Grałem tu już 3 finał, ale dla mnie nadal takie mecze to duże przeżycie. Zaraz po nas w samo południe na tym samym korcie zagrali zawodowcy – wirtuozi tenisa, z ostatecznym zwycięzcą imprezy – Francuzem – Richardem Gasquetem. Nasz mecz stał na nieco słabszym poziomie 😉 ale był całkiem otwarty i nie brakowało w nim ataków do siatki i solidnych wymian. Wygrałem 6/2 6/3, a cały mecz można obejrzeć na yt 😉 https://www.youtube.com/watch?v=lqYWNkDO1K8&feature=youtu.be

W planie biegowym było długie wybieganie i nawet przeszło mi przez myśl, żeby je zrobić gdy po 17 wróciłem do Poznania, ale po konsultacji z trenerem, zdecydowałem się przełożyć je na poniedziałek rano. Wieczorem byłem już bardzo zmęczony i… zadowolony!

PODSUMOWANIE:

Tydzień biegowo zakłócony przez turniej tenisa. Wykonałem tylko 3 treningi biegowe zamiast 5. Dodatkowo 1 trening siły biegowej i 1 gimnastyka siłowa. Kilometraż 41 zamiast 93 (wypadło długie wybieganie 28km i trening w podbiegami 18km Spok + 10 x 300) Czyli wypadło dużo… Ale po pierwsze to był ostatni raz 🙂 a po drugie wciąż mam wielką słabość do tenisa, kocham ten sport, a zaszczyt grania przy imprezie Pekao Szczecin Open to dla mnie duża rzecz. Do maratonu zostało 9 tygodni. Czas skupić się na treningu już tylko i wyłącznie biegowym!

Komentarze.

Currently there are no comments related to this article. You have a special honor to be the first commenter. Thanks!

Zostaw swój komentarz.

* Twój adres e-mail nie będzie publikowany.